wtorek, 2 października 2007

Smalec

Co tu dużo opowiadać, pierdolić czy też smęcić. Smalec jest jednym z biesiadnych dań, a ja jestem mistrzem w robieniu smalcu. Nie można zapomnieć również o wkładzie jaki miała Kasha w udoskonalenie przepisu, po którego wykonaniu można biesiadować z garnczkiem smalcu i znajomymi biesiadnikami.

Przedstawię zatem przepis:
Należy przygotować duuuużo słoniny
tyle samo podgardla lub boczku (osobiście nie przepadam za wędzonym, ale jak ktoś lubi to czemu nie)
suszone śliwki
czosnek
cebulę
świeże jabłko

Kroimy słoninkę i resztę produktów mięsnych w kostkę (można zmielić niestety powoduje to powstanie małych niesmacznych skwarek oraz charakterystycznego osadu, który psuje kolor smalcu, który to powinien być jak kość słoniowa - w końcu potrawa zawiera słoninę), resztę produktów kroimy w kostki, ale odkładamy na bok.
Wrzucamy na patelnię słoninę i spółkę i smażymy - proponuje otworzyć okna i włączyć okap, gdyż zapach nadchodzącej biesiady może osiąść na płaszczach i ciuchach w całym domostwie.
Osobiście robię smalczyk w woku, ale patelnia jest odpowiednim narzędziem. SMAŻYMY BEZ POKRYWKI!!! Od czasu do czasu mieszając zerkamy czy, aby skwarki się nie rumienią złociście.
Kiedy cały tłuszcz się stopi, a skwarki są rumiane wrzucamy na 10-15 minut resztę składników. Następnie zdejmujemy z gazu i pozostawiamy do wystygnięcia, gdzieś w międzyczasie przelewając zawartość patelni do docelowego naczynia biesiadnego.
Kiedy smalec usiądzie można zaczynać biesiadę, smakuje wybornie ze wszystkim i z niczym, ogórek kiszony lub sól są wskazane.

Miłej biesiady!

Przykładowe ilości produktów: słonina 0,5kg; podgardle 0,5kg; suszone śliwki 5-8; jabłko 1 duże; czosnek 3-5 ząbków.

2 komentarze:

Pawel pisze...

no. smalec to jest klasa

Biesiadnik Alfa zero ukrytty w dziczy pisze...

Rapersko podjeżdża świniną